RSS
sobota, 25 sierpnia 2007
Weekendowo: reading -> Bath

Weekend rozpoczal sie ogladaniem sklepow i dziwactw oraz wyprzedazami garazowymi (car boot sales), ktore w tym kraju odbywaja sie na dzikich polach z bagaznikow samochodowych.

Czy widzieliscie ostatni szal mody w UK? Te ponizej widoczne buty, zwane crocs, sa po prostu wszechobecne. Wykonane z cudnego plastiku, cudownie kaloszowte w wygladzie sa noszone przez wszystkie plcie w kazdym wieku. Ja sie nie zalapalam. Jednak trzeba byc tutejszym specjalista od marketingu, zeby takie cos wypromowac.

Jak juz wspominalam, car boot sale odwiedzilam w sobote. Wialo bez zmian, wiec trzeba bylo dosc ostroznie sie przemykac pomiedzy straganami (zawsze mozna dostac w leb czyms co zwialo z bagaznika alboprowizorycznego stoliczka i jest kubkiem latajacym...). Cudenka mozna znalezc za smieszne pieniadze. Zapewne mozna by niejedno mieszkanie urzadzic. Musze sie rozejrzec i pojezdzic po takich odpustach.

W niedziele - Bath. Ponad 100 km w jedna strone i pada. Ale nie bede siedziec w domu. A co tam, niech wieje i mzy i ... I niech pada. Wlasciwie moze sie nawet niedlugo przyzwyczaje...? Zatem piekne, przesliczne (no, naprawde, jak na ten kraj ...:)) Bath. Dawne rzymskie miasti, z cieplymi zrodlami i lazniami jak na nazwe przystalo.

Ponizej plan miasta - centrum. Dla tych, ktorzy sie zgubili w WC :)

Po drodze do Bath kolejny z bialych koni (juz kiedys o trasie znaczonej symbolami bialych koni w Walii pisalam - kazdy jest nieco inny ale wszystkie znacza ten sam szlak).

No i wreszcie miasto. Urocze.

Nie moze w nim zabraknac polskiego sklepu ...

... i malowniczych mostow (hm, styl wloski wlasciwie) na rzece Avon.

Dla stesknionych (zartuje :-)) moja tuz przed-wakacyjna facjatka.

I'm leaving tomorrow jak spiewal Johnny Sommerville... :-)

00:31, dszymanska
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 sierpnia 2007
Guzikowo

Pogoda obrzydliwa. Pozny pazdziernik. To juz nawet nie cygan sie wiesza, a hindus. Jakie tu miec natchnienie do zycia? A jednak. O wiele lzej sie jakos toczy kiedy podjelam Wazne Decyzje. Lubie jak sie kreci i lubie adrenaline. Nie za duzo, ale jednak. A nie sadzilam, ze jestem uzalezniona od czegokolwiek J oprocz czekolady...

Po ponad 2 tygodniach na silowni i basenie okazuje sie, ze 20 minut na biezni juz nie jest meczace. Niesamowite. Ale 25kg nadal wazy diabelnie duzo, choc o dziwo rowniez, inaczej na poszczegolnych urzadzeniach... Jednak czlowiek jest stworzeniem zadziwiajacym, ktory jest zbudowany w sposob tak skomplikowany... ehsz, cuda natury.

W weekend zaczynam urlopik. Mam nadzieje, ze BEDZIE SLONCE!!!!!!! Nawet mnie nie przeraza, ze musze wstac o 2 w nocy (a moze nie bede w ogole spac... hm) zeby dojechac na Stansted i wsiasc na poklad najsmieszniejszego autobusu na swiecie – Ryanaira do Mediolanu o 6:30 rano. Co za pokrecone pory... tak sobie mysle, ze te wszystkie ‘tanie’ linie lotnicze sa smieszne. Tak strasznie chca byc tanie i tak bardzo im nie wychodzi. No prosze, niech mi ktos udowodni, ze zaplacil owe £10 albo £1 za przelot. Jeszcze mi nigdy w zadnym ukladzie nie wyszlo tyle ile reklamuja. W jakis magiczny sposob oplaty lotniskowe, podatki i inne bzdety wybalansuja kwote na poziom porownywalny z BA, no moze 10-20£ tanszy. Ale jednak. Nie ma co sie martwic, i tak sie juz niedlugo dobierze unijna komisja jakas do tychze cenowych przekretow. No bo kto to widzial, zeby sie oglaszal taki ze lot za £10 przy takich to a takich warunkach. Klikasz, spelniasz warunki a i tak na koniec ladujesz z min £50...! I to calkowicie legalnie...!

Aha, a propos przekretow – pisalam Wam o guzikach od mojego garniturku, ktore zniknely w pralni? Natchnelo mnie to ostatnio do przemyslen, jak wielkim oszustwem jest caly ten handel, marketing i dbalosc o klienta. Zadzwonilam do producenta mojego garnituru i pierwsze co uslyszalam bylo:

- To niemozliwe, prosze pani, nasze guziki sa bardzo wysokiej jakosc. Kupujemy je od prodcuentow na zachodzie!

- A moze przypdakiem od producentow brytyjskich...?

Nie dostalam odpowiedzi.

- My zawsze robimy testy, zeby dokladnie zbadac przyczyne – kontynuowala pani.

- Fantastycznie. W takim razie rozumiem, ze wyrazaja panstwo zgode na przeprowadzenie niezlaeznego testu przez niezalezny brytyjski instytut Textile Services Association lub British Textile Technology Group lub Drycleaning Complaints Arbitration Service lub Drycleaning Technology Centre lub Satra Technology Centre – mozecie Panstwo wybrac dowolny. Rozumiem rowniez, ze pokryjecie Panstwo koszty wszlekich badan jesli okaze sie ze wina lezala po stronie producenta?

- Alez nie, nie! To nie bedzie potrzebne, zrobimy wszystko zeby byla pani zadwolona, poszukamy tych guzikow. Ale tak jak mowie, my stoimy na takim stanowisku, ze to sa wysokiej jakosci guziki...

- Fantastycznie, dziekuje. Ala naprawde, mozemy te badania zrobic - pralnia twierdzi, ze jesli okaze sie to ich wina to zwracaja wszelkie koszty plus kupuja mi nowy garnitur, zatem...

- Nie, nie, prosze przeslac nam zdjecia garnituru. Badania nie beda potrzebne.

Wyglada na to, ze ktos sie poczuwa do winy.

Nie bede podawac nazwy firmy, bo ja mimo wszystko lubie i nie chce wplywac na Wasze zdanie. Ale wlasciwie czemu nie? Jak sie firma reklamuje pozytywnie to moze byc na ustach wszystkich i wszedzie. Ale o negatywnych przejwawch to juz nie mozna. Jeszcze to przemysle.

12:27, dszymanska
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
Decyzyjnosc ...

...zawsze byla moja mocna strona. Niewazne z jakimi skutkami.

No wiec stalo sie - podjelam decyzje. Wlasciwie to nawet wiele decyzji. Tak we mnie dorastaly, dorastaly, klebily sie i wykluly. Dziwna sprawa, im jestem starsza tym dluzej podejmuej decyzje i tym wiecej musze uwzglednic rzeczy. Well.

Decyzja 1. Kupuje samochod. Teraz tylko juz trzeba go znalezc. Rozpracowalam ubezpieczenia, podatki, prawa jazdy itd itp. A bylo co rozpracowywac... Naczytalam sie o uzywanych samochodach, kosztach utrzymania, przegladów... Tak wiec do roboty po urlopie. Zaczne od wymiany prawa jazdy. Hehehe. W zwiazku z tym do Polski na swieta przyjezdzam autkiem.

Dezycja 2. Przeprowadzam sie do Londynu. Ale hola hola. Dopiero w okolicach marca. Jest to zwiazane z decyzja 3... Przed wyprowadzka z Polski moja ulubiona D powiedziala mi, ze najtrudniejsza jest pierwsza przeprowadzka. A potem mozna nawet to polubic. Swiete slowa?

Decyzja 3. Zaczynam sie rozgladac za nowa praca. W Londynie. Ciekawsza i bardziej 'z ludzmi' niz przeciw nim. Najlepiej bezstresowa.

W zwiazku z 2 i 3 trzeba bedzie podjac cale szeregi a wrecz gwiazdozbiory decyzji pomniejszych ale wcale nie oznacza ze mniej waznych. Np. w jaki sposob sie przeprowadzic... Z czystej ciekawosci zrobilam tyci research w kwestii kosztow przeprowadzki typu full service (no, przynajmniej z punktu widzenia oferty...). Dostalam kilka ofert ale jedna mnie powalila. Mialam tak dlugi tekst i tak jakos zaczelam go czytac... No i znalazlam taki oto fragment:

"... Many people base their decision as to who to do their move solely/primarily on price.  Whilst we are always very keen to compete on price we would urge you to reflect on how much the whole process of moving to a new home is costing you and to consider whether it is worth paying a little extra perhaps to have the move done professionals rather than cowboys. ..."

Podkreslilam slowo klucz... :) niezle sie zaczyna...

23:11, dszymanska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 sierpnia 2007
Glownie o pastuchach...

Tematow kilka. Zaczne od milych, zeby zdenerwowac sie na samym koncu :)

A zatem kilka dni temu okazalo sie, ze moje prowadzenie tego ekshibicjonistycznego (ale nie za bardzo) bloga moze sie komus na cos przydac. I tak oto stalam sie przedmiotem badan naukowych i malym przyczynkiem do doktoratu. No i poznalam przemila, ciekawa osobe. Dziekuje za mile spotkanie ! Mam nadzieje, ze wszystko sie dobrze nagralo ... :)

No i wreszcie zakonczyla sie radosna przygoda z dochodzeniem moich praw od MoveOne. Uf. Case closed. Bump!

To tyle z milych... A nie, bylam dzis na wysmienitej kawie http://www.workhousecoffee.co.uk/

Z przygod pt. dlaczego nie znosze pastuchow (sorry, ale nie ukrywam juz, ze nie lubie tej nacji bo zawsze ale to zawsze sie natne). Oddalam jakis czas temu swoj garnitur do pralni chemicznej. Wygodne, bo przyjezdzaja do biura, zabieraja i odwoza. No wiec oddalam. Odebralam i zawiozlam do wlasnej szafy. Wczoraj chcialam go zalozyc i ... nie moge sie zapiac bo nie ma ni jednego z 11 guzikow...! ani kawaleczka... Wscieklam sie bo to moj ulubiony brazowy. Dzwonie. Czlowiek mowi mi ze to nie pralni wina a producenta i zeby do producenta. Jakos trudno to zaakceptowac. Przyjechal. Rzucilam mu przed nos garnitur a on mi na to, ze moge go pozwac ale przegram. I ze to jest according to the UK law i pralnie nie ponosza odpowiedzialnosci... niemal za nic...! podobno guziki sie rozpuscily w praniu... Gdzie ja zyje?! Mam wie piekny garnitur bez zadnego guzika. Za to jaki czysty. Gdzie sie w tymkraju kupuje guziki?! Aaaa, a firmie Molton tez nie podaruje - juz ja sobie z nimi porozmawiam.

Prosze ode mnie nie wymagac tolerancji w stosunku do tegoco mnie irytuje. Nie bede tolerowac i akceptowac polakow, ktorzy zachlysnieci swoja doskonaloscia i blysktliwoscia radosnie i obrzydliwie je tu prezentuja ani do hindusow, ktorzy sa strasznymi oszustami ani do arabow, ktorych sie zwyczajnie boje. Taki strach przed tym co ubrana w czador alo cos podobnego na czarno na calej soie kobieta moze miec ukrytego pod tym materialem. Br.


Wg brytyjskiej, londynskiej policji i jej statystyk w minionych 12 miesiacach wsrod 100% przestepstw popelnianych przestepstw, 20% popelniaja obcokrajowcy. A wsrod obcokrajowcow przewazaja... no kto? Polacy!! Potem dlugo dlugo nic i Jamajczycy, za nimi Irlandczycy dlugo dlugo nic i Rumuni oraz Litwni. Fajnie.

Ten kraj jest zbudowany na chaosie i terrorze. Np. taki bank. Nigdy nic nie dziala tak samo - ja nie wiem, czy oni tu nie maja zadnych procedur?! Nigdy ta sama czynnosc nie trwa tyle samo, nie wyglada podobnie ani nic. A juz jak sie trafi na pastucha... Nie, to lepiej przyjsc za godzine, jak sie zmienia shifty.

W weekend jak bedzie ladnie pojade do lazni rzymskich, do slicznego (podobno) Bath. A jak nie... to chyba bede spac :) i ogladac filmy.

Italia, arrivo presto, presto :*

18:58, dszymanska
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 sierpnia 2007
Odswiezam portfolio

Zapraszam:

http://www.dofekus.republika.pl/london/index.html

01:32, dszymanska
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2

Moje Zdjecia - NOWA GALERIA


View Dorota Szymanska's profile on LinkedIn
Zobacz mnie na GoldenLine


Locations of visitors to this page

Add to Technorati Favorites


Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes