RSS
piątek, 28 września 2007
Worm alert

Przyjechala. Cala niemal. Troszke zmeczona. Z rozwiazana kokardka wygladala naprawde smetnie. Przekazal mi ja do rak niemal wlasnych pewien mlody czlowiek, ktory stwierdzil, ze bywa czesto w tej okolicy i wlasciwie niewielu mieszkancow jeszcze nie zna. Moja walizka wrocila do domu :)

Dzis pada. I wieje. No i jakby tu powiedziec - zimno.

A tak nawiasem mowiac zrobilam dzis sobie testy w komputerze i chyba mi przybyl jeden siwy wlos. Ponad 1000 zainfekowanych plikow, zmiany w w rejestrach i jakies cholerne trojany. Caly ten Norton na nic i aktualizacje plikow. Teraz musze to jakos pousuwac, ale o dobry darmowy i skuteczny program nie jest lekko. A wszystko zaczelo sie od wiadomosci na skypie z linkiem od kogos znajomego do jakiegos zdjecia. W ten sposob rozeslalo sie do wszystkich tych ktorych mam na liscie - wiadomosc pt. how r u? Niestety, norton antyvir nie wykryl tego od razu... Nazywa sie W32.Pykspa.D  lub Worm SKIPI. Tu macie link do strony z opisem dzialania i usuwania: http://securityresponse.symantec.com/security_response/writeup.jsp?docid=2007-091011-2911-99&tabid=3

Dzis jakos tak mnie walnelo obuchem przez glowe, ze jak juz sie juz osiwieje, to juz nigdy nie wroci ten piekny naturalny kolor wlosow. Co oznacza, ze sie starzeje i zaczynam o tym myslec za czesto. Ergo: nie wolno mi siedziec w domu dluzej niz jeden wieczor bowiem zaczynam swirowac.

Przypomnialo mi sie, ze kiedys obiecalam instrukcje obslugi jaka dostalam w NHSie kiedy poszlam zrobic badanie moczu. Dali mi takie cos:

A oto inna ulotka, ktora wtrynili mi kiedys do skrzynki na listy - jedna z miliona o food to take away. Zaznaczylam na zolto dwa elementy, ktore urzekly mnie swoja cudowna, brytyjska logika - wspaniala prawdziwa wloska pizza tylko co tam robi amerykanski Wujek Sam?

19:59, dszymanska
Link Komentarze (1) »
środa, 26 września 2007
Znowu zgubili mi walizke !!!!!!

Juz nie mam sily, znowu mi zgubiono bagaz. Ponownie nie mam swojej wailzki. I ponownie nie wiedza gdzie jest. Szlag. Nie dosc ze lot sie ponownie opuscil, jakis szalony wloski steward z niewyprzona geba i temperamentem wciskal ludziom w dlonie kanapki (jak na taki kraj slynacy z jedzenia to te kanapki powinni wystawic w Hall of Shame...). No i nie wiem juz sama, ktory to juz raz w tym roku? Trzeci?

Obiecalam pare zdjec znad chmur. Oto one

20:54, dszymanska
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 września 2007
Italiana Quasi-Vera =))

Otoz. Po pieciu piwach mlodego tloczenia A moze i Fermentacji Juz nie wiem sama. Dwoch grappinach. Niezliczonej ilosci kawy nie policzylam bo nie umiem w Tym stanie - jestem wlasnie w stanie mowic plynnym wloskim. Ecco.

Wprawdzie mowia ze mam historyczne imie, kompletnie niewymawialne nazwisko (czlowiek sie przywyczaja  juz po kilku miesiacach przedstawiac sie literujac od razu...) i jestem strasznie szykowna (phehehe) ale mowia to z takim cieplem. Jakies dwa miesiac e temu, gdyby mi ktos powiedzial, ze bede w towarzystwie 20 + chlopa proweniencji Italiano Vero (macho macho mach moltissimo) siedziec i spedzac wieczor od knajpy do knajpy, na dodatek mowiac po wlosku I CO NAJWAZNIEJSZE - swietnie sie bawic - to chyba jedynie moglabym sie postukac tu i owdzie. A dzis, nawet rozumialam niewybredne dowcipy i hm, co tu duzo ukrywac usmialam sie do lez. Wprawdzie zrozumienie mnie dopadalo przy drugim powtrzeniu ale zawsze :)))

Anyway, wczoraj zapomnialam napisac od czego pochodzi nazwa wloskich linii lotniczych ALITALIA: Always Late In Transport, Always Late in Arrivals :)

Ciao! A domani!

23:33, dszymanska
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 września 2007
Boungiorno Italia (da nuovo!)

Znowu we Wloszech. Tym razem sluzbowo. Ciekawe miejsce, to Bolzano. Mowi sie to urzedowo dwoma jezykami (poza wloskim, rowniez niemieckim). Miasteczko polozone jest posrodku gór, u wlasciwie zaawansowengo podnoza Alp. Z okienka malego samolociku, takiego na 20 osob, ktorym dolecialam tu z Rzymu, widac bylo przepiekne grzbiety masywow skalnych, zatopione w chmurach i ogrzewanych promieniami zachodzacego slonca. No i patrzac pod slonce - gra cienii i swiatla byla miesmowicie zniewalajaca. Ciekawa jestem czy wyjda zdjecia to sie nimi podziele.

Samolot linii Alitalia, ktorymi lecialam z Londynu opoznil sie z samej zasady o akurat tyle czasu ile bylo mi potrzebne na moj connection flight do Bolzano. Czy musze dodawac, ze byl to ostatni lot do Bolzano z Rzymu w dniu dzisiejszym...? Tylko jakiemus lutowi szczescia usiadlam w poczekalni na Heathrow obok pewnej pani, ktora tak bardzo sie denerwowala na wspolordakow (Wlochow), ktorzy jak to Wlosi pchali sie do wejscia i twierdzili ze maja pierwszenstwo przed matkami z dziecmi, starszymi i chorymi i takie tam. Poczulam sie jak w ojczyznie :) Otoz ta pani o wdziecznym imieniu Virna rowniez leciala do Bolzano - tylko my dwie z calego lotu i o prosze - se usiadly obok siebie. Dzieki niej nie musialam szukac drogi na ten terminal, ktory a jakze byl na drugim koncu najwiekszgo lotniska we Wloszech... Dosc, ze dy dopadlysmy gate'u ja nie moglam zlapac oddechu i prawie ze przysieglam ze nie bede juz palic (ale sie powstrzymalam ostatecznie postanawiajac po powrocie pojsc na silownie). Tak wiec bylam dosc mocno pozytywnie zaskoczona, ze moja walizka zdazyla sie przetransportowac bowiem szykowalam sie juz duchowow ze na kick-off meeting pojde jutro w dzinsach i przepoconej koszulce.

Tymczasem przespacerowalam sie z lotniska do hotelu (20 minut z walizka bo mialo byc blisko... w zasadzie bylo, tyle ze nikt mi nie doliczyl czasu na szukanie drogi  i szukanie chodnika...). Prysznic, dlugi prysznic. Kolacja. I jutro... Buongiorno Italia! La nuova vita arriva! :)

22:37, dszymanska
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 września 2007
English tea?!

Dziwna sprawa. Dzis wracajac z pracy po kolejnej wideokonferencji i uroczym dniu kiedy wszystko mi sie zgadzalo w moich aalizach wynikach i bazach danych co przyprawilo mnie o wieksze zdumienie niz mego szefa, stwierdzilam, ze ten kraj moze ma sens. Takie nagle olsnienie kiedy twki sie w korku wydaje sie dosc szokujace, czyz nie? Ale jednak jakies to tutaj takie poukladane, pomimo roznych innosci i dziwactw. No inne, przeciez nie znaczy gorsze prawda?

Wlasnie. Zaczelam rowniez pic english tea z mlekiem... Chyba sie zaaklimatyzowalam. Przynajmniej sprobuje tak myslec przez kilka dni i pewnie mi sie motywacja podniesie. Tylko ta pogoda... Ja chce do Wloch! Albo do Francji! Gdzie niebo jest blekitne i woda tez, i zielono jest tylko latem i wiosna a powietrze pachnie swiezymi ziolami i slona woda morska.

Dostalam oferte pracy w Kalifornii. W okolicach San Jose. Ale jeszcze za wczesnie. Na razie kierunek Londyn City.

A tak naprawde, czy jest jakies miejsce, w ktorym bede w stanie powiedziec - tak, tu jestem u siebie...?

01:10, dszymanska
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2

Moje Zdjecia - NOWA GALERIA


View Dorota Szymanska's profile on LinkedIn
Zobacz mnie na GoldenLine


Locations of visitors to this page

Add to Technorati Favorites


Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes